Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MatkaWariatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MatkaWariatka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 16 lipca 2016
niedziela, 26 czerwca 2016
Book Tour - o rewelacyjnej akcji słów kilka.
Pewnie wielu z Was wie, czym jest Book Tour, jednak jest to tak interesujące zjawisko, że po prostu muszę o nim napisać!
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Jesteś w ciąży? To Ci się przyda! Tanie, a przydatne!
Nie umiem znieść tego, że ludziom wokół wydaje się, że jak tylko urodzimy dziecko natychmiast mamy ochotę zajść w kolejną ciążę! A jeszcze teraz dodają z uśmiechem - "załapiesz się na 500 plus!"... cóż, dla mnie to żaden argument...
sobota, 16 kwietnia 2016
Memo w moim wykonaniu
Dawno już marzyło mi się by w końcu dorwać filc i poszaleć... ale nie ten cieniutki, tylko taki gruby, idealny na torebki.... cóż, cena mnie nieco odstraszała, szczególnie, że stacjonarnie nie miałam gdzie kupić, a koszty wysyłki powodowały przemnożenie tej ceny razy dwa... ale się w końcu szarpnęłam, a co (wspominałam Wam, że w marcu totalnie popuściłam pasa w kwestii wydatków na przyjemności...)!
poniedziałek, 21 marca 2016
O mojej ciąży słów kilka i o tym, jak sobie poradzić ze zgagą
Jak to było z moją ciążą... co jest niezbędne przyszłej matce...? I jak poradzić sobie z mdłościami...?
sobota, 5 marca 2016
Kumpelka depresja - jak sobie z nią radzić? Sięgnij po pomoc.
Pewnie poniższy obrazek rzucił Wam się już kiedyś w oczy... śmiałam się z niego. Kiedyś. Prawda jest taka, że nawet kieliszka podnieść do ust się nie ma ochoty kiedy Ona nadchodzi...

piątek, 4 marca 2016
Jak z kartonu zrobić fajne pudła na zabawki? Proste...
Ostatnio zabraliśmy się za remont sypialni. Był już najwyższy czas by ją odświeżyć i pozbyć się w końcu jaskrawej kolorystyki. Nasza sypialnia pełni funkcję również bawialni Dziecia i ogólnie pokoju codziennego dla naszej trójki. Postanowiłam się nieco pobawić i wyczarować pasujące dodatki...
wtorek, 8 grudnia 2015
Renifer, który przywiózł św. Mikołaja i został
Wczesnym rankiem 6 grudnia obudził nas pukając w okno...
i tak sobie siedzi i zagląda pilnując Dziecia, żeby był grzeczny...
Szukamy dla niego imienia... jakieś propozycje?
Jeśli ktoś miałby ochotę na wzór to chętnie się podzielę...
znalazłam zdjęcie w sieci, ale niestety nijak nie mogę odkryć kto opublikował je jako pierwsze. Wzorując się więc na nim stworzyłam własnego renifera i umieściłam w oknie :)
piątek, 27 listopada 2015
Przepiśnik Rudej Ewki
Mam nadzieję, że Ruda Ewka nie zajrzy przed poniedziałkiem na mojego bloga, bo paczka pewnie dopiero wtedy do niej dotrze...
Zażyczyła sobie przepiśnik.
Ależ proszę bardzo, z tym że wykonanie trwało o wiele dłużej niż miałam w planach.
Powinnam na kolanach przepraszać....
Teraz dopiero widzę, że zdjęcia nie oddają kolorów...
Wszystko wygląda na takie blade... bledsze niż w rzeczywistości...

W środku przekładki w dwóch kolorach, z kieszonkami na przepisy, wycinki, zapiski.
A po odwróceniu do góry nogami kilka kartek z kalendarza, miejsce na spis książek do przeczytania, filmów zaplanowanych na długie wieczory i troszkę miejsca na zapiski...

Mam nadzieję, że się spodoba... jak sądzicie?
niedziela, 22 listopada 2015
Przygotowania do świąt, harmonogram porządków przedświątecznych
Do świąt już coraz bliżej... czas się zabrać za przygotowania.
Postanowiłam to dobrze rozplanować i swoim planem podzielić się z Wami. Może komuś się to przyda... brakuje mi takich wytycznych, co robić dzień po dniu - być może wtedy łatwiej byłoby mi się zmobilizować... no, albo by mi się szybko znudziło.
Dobry podział pracy to podstawa!
Optymalnie byłoby poświęcić każdemu pomieszczeniu czy zagadnieniu całego tygodnia, ale do świąt już nie ma aż tyle czasu, więc muszę poradzić sobie inaczej.
Na pewno ostatnie trzy dni przed Wigilią to nie jest czas, który chcę spędzić ganiając ze szmatą, więc najpóźniejsze zadanie planuję na sobotę.
Potem i tak znajdzie się jeszcze coś do zrobienia, więc chcę mieć margines czasu na różne takie "wypadki".
Podział jaki mam zamiar zastosować ma działać tak, by było widać postępy jak najszybciej, dlatego zacznę od miejsca, które jest jak najmniej używane. Na pewno kuchnia to nie jest pomieszczenie, od którego należy zacząć, bo tam jeszcze wiele się wydarzy, ale też nie zostawię jej na sam koniec, bo bym się pewnie załamała ilością rzeczy do zrobienia! No i ostatnia w kolejności będzie łazienka - sprzątając w innych miejscach będę do niej ciągle wracać...
a więc:
- Sypialnia/ Spiżarnia/ Schowek/ Balkon/ Taras/ Korytarz
Każdy z tej listy wybierze coś dla siebie, ja nie mam tarasu ani balkonu, ale mam spiżarnio-schowek, który należy doprowadzić do ładu. Korytarz, wiadomo, na koniec też trzeba będzie jeszcze ogarnąć, ale już teraz można tam zrobić kilka rzeczy. No i sypialnia, w domyśle - jeśli ją mamy - tylko tam śpimy, u mnie to jeszcze miejsce zabaw mojego syna, więc sprzątanie czeka mnie tu kilka razy dziennie, ale gruntownie zaczynam już dziś. A! i w mojej sypialni jest jeszcze garderoba - to dopiero wyzwanie!
- Salon i inne pokoje
Oby nie okazało się, że tutaj tydzień to za mało! Niby sprzątamy tam na bieżąco, a jak się odsunie jakiś mebel albo zajrzy w kąt to pewnie znajdziemy różne ciekawostki!
Na ten wpis zapraszam w czwartek
- Kuchnia
Oj, tu roboty co niemiara! Ale w końcu przygotowanie tylu pyszności wymaga też odpowiednich warunków...
Podział pracy w kuchni opublikuję w sobotę - zapraszam.
- Łazienka
Moja jest w wersji mini, więc wydawać by się mogło, że roboty mniej, ale to się okaże w praniu...
W każdym razie plany porządków planuję na kolejny poniedziałek, zajrzycie?
Od razu zaznaczę, że nie jestem żadnym specjalistą w kwestii sprzątania, po prostu próbuję ogarnąć własną chatkę i czuć się w niej dobrze. Dlatego wszelkie błędy mi wytykajcie koniecznie! Z tego też powodu moje listy zawierają wiele drobiazgów, pewnie często oczywistych, ale wolę mieć je wypisane i już. Wiem, że lista zamiast 20 pozycji mogłaby mieć ich tylko pięć takich bardziej ogólnych, ale UWIELBIAM wykreślać kolejne pozycje! To takie motywujące, jak mogę poskreślać kolejne zadania, a jak są mniejsze to i częściej mam tę możliwość!
Każdy z tej listy wybierze coś dla siebie, ja nie mam tarasu ani balkonu, ale mam spiżarnio-schowek, który należy doprowadzić do ładu. Korytarz, wiadomo, na koniec też trzeba będzie jeszcze ogarnąć, ale już teraz można tam zrobić kilka rzeczy. No i sypialnia, w domyśle - jeśli ją mamy - tylko tam śpimy, u mnie to jeszcze miejsce zabaw mojego syna, więc sprzątanie czeka mnie tu kilka razy dziennie, ale gruntownie zaczynam już dziś. A! i w mojej sypialni jest jeszcze garderoba - to dopiero wyzwanie!
Oby nie okazało się, że tutaj tydzień to za mało! Niby sprzątamy tam na bieżąco, a jak się odsunie jakiś mebel albo zajrzy w kąt to pewnie znajdziemy różne ciekawostki!
Na ten wpis zapraszam w czwartek
Oj, tu roboty co niemiara! Ale w końcu przygotowanie tylu pyszności wymaga też odpowiednich warunków...
Podział pracy w kuchni opublikuję w sobotę - zapraszam.
Moja jest w wersji mini, więc wydawać by się mogło, że roboty mniej, ale to się okaże w praniu...
W każdym razie plany porządków planuję na kolejny poniedziałek, zajrzycie?
Czy okna muszą lśnić...?
Umycie okien ciężko ująć w grafiku na konkretny dzień, wiadomo - z pogodą różnie bywa! Dlatego jeśli trafi się okazja w postaci słonka to należy się za to zabrać. Wszystkie naraz, albo na dwa razy! Ale raczej opcja jedno okno dziennie odpada, hurtowo szybciej leci.
Przed umyciem okien do pralki wędrują firanki. Pamiętajcie, że podczas mycia należy zająć się też parapetem (zewnętrznym również) oraz karniszem!
Aha, a mycie okien gazetą rysuje okna i matowi szyby, dlatego zastanów się, czy to dobry pomysł.
A jeżeli ta godzina czy dwie, które masz poświęcić na okna to jedyny czas, który możesz spędzić z dzieckiem to daj sobie spokój z oknami i poczytaj dziecku ulubioną bajkę! No chyba, że nie będziesz mogła spać po nocach z powodu tych okien albo przy wigilijnym stole będziesz myślała tylko o tym, wtedy może lepiej umyj te okna. Ale jeśli nie masz z tym większego problemu, a przez szyby jeszcze uda się dojrzeć pierwszą gwiazdkę to zdradzę ci tajemnicę - jak będziesz miała nieumyte okna to święta i tak się odbędą!
Już jutro pierwszy etap! zapraszam!
A może poszukujecie już tagów do opisania prezentów? Są i tagi!
A może poszukujecie już tagów do opisania prezentów? Są i tagi!
A może macie jakieś własne sposoby na porządki? Albo jakąś złotą radę?
piątek, 13 listopada 2015
tort z pampersów na chrzciny
Zrobienie takiego tortu chodziło za mną już od dawna, ale jakoś nie było okazji albo czasu.
W końcu w sobotę czekają nas chrzciny mojego siostrzeńca - okazja idealna!
Tort składa się z ponad 150 pampersów, więc jest dość spory...
Wiem, powinien być kolorowy, mieć przyczepione misie, grzechotki i inne drobiazgi, ale jest minimalistyczny.
Drobiazgi i prezenty będą w torebce - akurat nic nie nadawało się do przyczepienia.
Mam nadzieję, że rodzicom się spodoba.
Jak sądzicie?
niedziela, 8 listopada 2015
Oficjalne urodziny Dziecia i pytanie do Was
Dziś świętowaliśmy roczek Dziecia, zostałam sama z przygotowaniami, bo mąż pracował cały weekend. Wrócił jakieś 10 minut przed przybyciem gości.
Tak, dobrze widzicie, torty były dwa. Moja Babcia, a Prababcia Dziecia upiekła jeden dla nas (nasączony alkoholem) i drugi dla Dziecia - bezalkoholowy.
Niestety, nie ja robiłam zdjęcia, i fotki drugiego tortu nie ma... ale był śliczny i przepyszny! No i został go tylko maleńki kawałeczek...
Miałam ambitny plan zrobić słodki bufet, ale niestety na planach się skończyło.
Milion pomysłów, ale czasu brak, w dodatku Dzieć ma ostatnio okres wiszenia na mojej nodze.
Także zostały mi tylko ozdoby, które przygotowywałam wcześniej. Na ścianie pojawiły się małe Mickey, miski zyskały guziczki, a babeczki pikery. Dodatkowo na stole obrączki na serwetki i słomki z myszką. Niestety to wszystko :(
A wyglądało tak:
Mam pytanie, macie ochotę na LinkParty na moim blogu?Jest tyle genialnych postów, na które nie mam szans trafić w tym ogromie wszystkich wpisów, a chętnie bym poczytała, pokomentowała. Co Wy na to? Ze swojej strony mogę Was zaprosić i obiecać, że pojawię się na każdej stronie, którą mi zaproponujecie.Dajcie znać...
piątek, 23 października 2015
Conversy dla dziecka
Oficjalnie oświadczam, że możecie zazdrościć mojemu synowi.
Poniżej jego butki.
Możecie udawać, że wcale nie zazdrościcie, ale się na to nie nabiorę... a wiecie dlaczego?
dlatego, że jak tylko pojawił się w nowiuśkich conversach natychmiast wszyscy zapragnęli mieć takie same! No, tylko w innym kolorze, takim dla dziewczynek ;)
I powstały aż dwie pary ciemnoróżowych.
A tutaj fotka zbiorowa.
Przyznawać się! Kto takie chce?
czwartek, 24 września 2015
jak poznać kogoś na odludziu....
Od trzech lat nie pracuję. Od dwóch mieszkam na peryferiach miasta. Od prawie roku wychowuje syna.
Właśnie wróciłam ze spaceru, przez ponad godzinę nie spotkałam NIKOGO. Z powodu wypadku panicznie boję się samochodów, ale tutaj nie ma chodników, więc zmuszona jestem spacerować po ulicach. Czasami kierowca łaskawie zwolni przejeżdżając obok. Ale żeby ani jednej osoby?! No, jedna staruszka zmierzająca do kościoła. Mało jej nie uściskałam z radości, że jednak ludzkość jeszcze nie wyginęła!
Spacery z Dzieciem są teraz całkiem ciekawe, nie śpi już, tylko rozgląda się i komentuje na swój sposób to co widzi, więc i matka gada jak nakręcona. Teraz Dzieć śpi przed domem w wózku, a matka stuka w klawiaturę by wyżalić się, że nie do końca zachwyca ją to, co ma.
A ma fajnie. Dom. Ogródek. Duża altana. Oczko wodne. Może nie jest jak w filmach, ale mam ciszę i spokój. I właśnie ta cisza i spokókj tak bardzo mnie dobija. Nie znam tu nikogo. Dwóch sąsiadów odpowiada na moje dzień dobry, ale są w wieku moich dziadków, więc to słabe towarzystwo. Chciałabym poznać jakąś matkę z dzieckiem, towarzysza na spacery, kogoś dorosłego do pogadania i małego dla mojego Dziecia do wspólnej zabawy. A tu nic. Wydawać by się mogło, że nikt w moim wieku tu nie mieszka! a to chyba nieprawda, bo domy wyrastają jak grzyby po deszczu. Czyżby NIKT z dzieckiem i koło trzydziestki?! To statystycznie niemożliwe.
A ja widzę, że Dzieć coraz bardziej potrzebuje towarzystwa, nie takiego leżącego, ale przynajmniej raczkującego, a nikogo takiego nie znam. Po ostatniej wycieczce do koleżanki wróciłam taka naładowana pozytywną enegią. Dzieć bawił się z jej Synem, rok starszym, ale to znośna różnica wieku. Może bawił się to za dużo powiedziane, ale wspólnie szaleli w stercie zabawek. A to już coś. Matka wypiła kawę z dorosłym ludziem, przy okazji pochłonęła sporo informacji dzieciowych, a także garść przepisów i wszyscy byli szczęśliwi. Tylko co z tego, skoro po czterech dniach znowu czuję się jak intruz albo więzień własnego domu.
Muszę w końcu zrobić prawo jazdy, bo z mojego odludzia nie jeździ nawet autobus do centrum! wyobrażacie to sobie?! W ogóle jeżdżą dwa autobusy, do dwóch sąsiednich miast, ale to kursy wycieczkowe mające milion przystanków co dwie minuty!
poniedziałek, 21 września 2015
Tęsknoty. Jak to było przed byciem mamą...
Od kiedy mam dziecko kilka rzeczy się zmieniło... już pomijam fakt, że świat wywrócił się do góry nogami... ale za niektórymi rzeczami tęsknię.
Pierwsza myśl to te trzy poniżej:
#1 relaks w wannie
wiecie jak wyglądała moja kąpiel PRZED?
U rodziców jest wielgachna wanna, do tego piana, książka i totalny odlot! No ok, po półgodzinie zawsze ktoś zaczynał się dobijać do drzwi, ale co tam...
Gdy się wyprowadziłam wynajdywałam mężowi jakiś szalenie interesujący film lub mecz, a sama brałam książkę, kieliszek wina, duuużo piany, zapalałam świeczki. Dodatkowe elementy - wino i świece - miały wynagrodzić mi żart jakim jest nasza wanna. Jakiś idiota nazwał to wanną - dwa centymetry mniej i byłby to po prostu brodzik. To coś jest wielkości dziecięcej wanienki, mój Maluch niedługo będzie miał tam ciasno... kilka kąpieli zajęło mi opracowanie taktyki by się tam zrelaksować, ale się udało.
Jak wygląda moja kąpiel PO?
Mikrowanna nie urosła ani o centymetr. Za to ja się kąpię o 18.50 i trwa to 10 minut, bo tylko tyle mam szansę wysępić, potem mąż wychodzi do pracy. Miejsce świeczek aktualnie zajmują rybki, krabiki, krokodylki i inne wodne cuda mojego syna. Na czytanie jakoś nie ma miejsca, zresztą jestem tak zakręcona, że czasem zapominam, że miałam umyć włosy.
Tak, to właśnie jeden z uroków posiadania dziecka.
#2 spanie (chciałoby się napisać do południa)
Mój Dzieć ma 10,5 miesiąca, mniej więcej od połowy ciąży miałam problemy ze snem, a więc od prawie 15 miesięcy nie śpię jak człowiek. A nawet jak już zasnę - inne mamy potwierdzą - śpię na czujce i każdy ruch i westchnienie Dziecia wyrywa mnie z tej drzemki. Dzieć uwielbia zegarki, pokazuje palcem, nazywa TIK TIK, ale nie zna się na nim, więc nijak nie umiem mu wyjaśnić, że 6 rano to nie jest pora kiedy się wstaje. To czas kiedy trzeba odwrócić dupkę na druga stronę i spać dalej. Jakieś 3 godzinki.
Każdy dzień kiedy pobudkę mam o 8.00 albo chociaż o 7.00 świętuję!
#3 Mam małe marzenia...
...ale za to jest ich wiele!
Przykład? Proszę: seans w kinie, rozmowa z dorosłym ludziem, wyjście do sklepu (samotne), alkohol!!!, zjedzenie obiadu kiedy jest jeszcze ciepły,
no i za moją połówką łóżka bardzo tęsknie...
mąż zażarcie broni swojej połowy, Dzieć się rozpycha i kocha spać w poprzek, a ja biedna wiszę właściwie tylko siłą woli mieszcząc kawałek siebie na powierzchni łóżka...
A jak jest u Was? Za czym tęsknicie?
Pierwsza myśl to te trzy poniżej:
#1 relaks w wannie
wiecie jak wyglądała moja kąpiel PRZED?
U rodziców jest wielgachna wanna, do tego piana, książka i totalny odlot! No ok, po półgodzinie zawsze ktoś zaczynał się dobijać do drzwi, ale co tam...
Gdy się wyprowadziłam wynajdywałam mężowi jakiś szalenie interesujący film lub mecz, a sama brałam książkę, kieliszek wina, duuużo piany, zapalałam świeczki. Dodatkowe elementy - wino i świece - miały wynagrodzić mi żart jakim jest nasza wanna. Jakiś idiota nazwał to wanną - dwa centymetry mniej i byłby to po prostu brodzik. To coś jest wielkości dziecięcej wanienki, mój Maluch niedługo będzie miał tam ciasno... kilka kąpieli zajęło mi opracowanie taktyki by się tam zrelaksować, ale się udało.
Jak wygląda moja kąpiel PO?
Mikrowanna nie urosła ani o centymetr. Za to ja się kąpię o 18.50 i trwa to 10 minut, bo tylko tyle mam szansę wysępić, potem mąż wychodzi do pracy. Miejsce świeczek aktualnie zajmują rybki, krabiki, krokodylki i inne wodne cuda mojego syna. Na czytanie jakoś nie ma miejsca, zresztą jestem tak zakręcona, że czasem zapominam, że miałam umyć włosy.
Tak, to właśnie jeden z uroków posiadania dziecka.
#2 spanie (chciałoby się napisać do południa)
Mój Dzieć ma 10,5 miesiąca, mniej więcej od połowy ciąży miałam problemy ze snem, a więc od prawie 15 miesięcy nie śpię jak człowiek. A nawet jak już zasnę - inne mamy potwierdzą - śpię na czujce i każdy ruch i westchnienie Dziecia wyrywa mnie z tej drzemki. Dzieć uwielbia zegarki, pokazuje palcem, nazywa TIK TIK, ale nie zna się na nim, więc nijak nie umiem mu wyjaśnić, że 6 rano to nie jest pora kiedy się wstaje. To czas kiedy trzeba odwrócić dupkę na druga stronę i spać dalej. Jakieś 3 godzinki.
Każdy dzień kiedy pobudkę mam o 8.00 albo chociaż o 7.00 świętuję!
#3 Mam małe marzenia...
...ale za to jest ich wiele!
Przykład? Proszę: seans w kinie, rozmowa z dorosłym ludziem, wyjście do sklepu (samotne), alkohol!!!, zjedzenie obiadu kiedy jest jeszcze ciepły,
no i za moją połówką łóżka bardzo tęsknie...
mąż zażarcie broni swojej połowy, Dzieć się rozpycha i kocha spać w poprzek, a ja biedna wiszę właściwie tylko siłą woli mieszcząc kawałek siebie na powierzchni łóżka...
A jak jest u Was? Za czym tęsknicie?
czwartek, 17 września 2015
Drugie urodzinki w piłkarskim stylu!
Nie, moje dziecko nie skończyło jeszcze roku. I nie, nie zaczęłam planować jego urodzin z takim wyprzedzeniem...
Ale będąc w trakcie przygotowań do Disney'owskich urodzin Malucha podczas rozmowy z koleżanką na tematy różne ustaliłyśmy, że ona ze stroną kulinarną problemów nie ma, ale ozdoby.... o, to nie jej dziedzina. Cóż, moja może też nie do końca, ale potraktowałam to jako wyzwanie. Bo w końcu przygotowanie roczka, dla dziecka, które niewiele rozumie z tego co się dzieje to nic w porównaniu z dwulatkiem, który ma już pewne preferencje.
Wymusiłam więc na zainteresowanych szybką decyzję: wodny świat czy piłka nożna?
I zaczęłam szaleństwo piłkarskie.
Do urodzin jeszcze trochę czasu, więc na relację i opinię solenizanta muszę poczekać. Ale pochwalić się efektami pracy mogę już teraz - mam nadzieję, że Michaś nie czytuje blogów i niespodzianka się uda!
Wiadomo, nie są to dzieła rodem z craftroom'ów scraperek, ale mam nadzieję, że choć troszkę się spodobają.
Tort będzie boiskiem piłkarskim, więc dorobiłam troszkę piłek do babeczek.
Pikery do muffinek wyglądają tak:
Michaś podobno uwielbia soczki ze słomką, więc i słomki piłkarskie mu sprawiłam. I dla reszty gości również, żeby im smutno nie było i nie podkradali Michasiowi...
Do tego obrączki na serwetki z koszulkami sędziowskimi. A co! Niech ktoś pilnuje porządku na imprezie, żeby fauli nie było!
I najważniejsze: girlanda!
Jak sądzicie, spodoba się?
piątek, 11 września 2015
Jak świętować roczek? I czy w ogóle warto...?
Niedługo i mnie czeka świętowanie pierwszych urodzin Malucha. Na wielu blogach piszecie o tym wydarzeniu, znalazłam masę list prezentów, ale w sumie znalazłam tylko jeden odpowiedni dla nas...
także szukam dalej.
Ale nie o tym chciałam, chodzi o to, czy jest sens organizować huczny roczek?
Wiadomo, jest to impreza dla dorosłych, bo przecież Maluch niewiele z tego ma... między innymi z tego powodu ten pomysł spotyka się z krytyką...
Zastanawiałam się nad tym tylko chwilę, bo przecież swoje urodziny świętuję, więc czemu jego miałabym pominąć? Zresztą, nie oszukujmy się, rodzinka i tak by się zjechała - wychodzą z założenia, że na urodziny się nie zaprasza, tylko każdy kto pamięta może nas odwiedzić - i racja!
Zresztą, postanowiłam, że
KAŻDE URODZINY MOJEGO SYNA BĘDĄ WYJĄTKOWE
U nas sytuacja jest taka, że Maluch urodził się 1 listopada - średnio ciekawa data - dlatego postanowiłam, że wszystkie jego urodziny będą wyjątkowe. Takie, żeby inni przez okrągły rok o nich gadali, a wszystkie dzieciaki w okolicy mu zazdrościły.
Zobaczymy czy się uda...
1. Planuję zrobić milion zdjęć, by Maluch miał pamiątkę za jakiś czas.
2. Zaznaczymy jego wzrost na ścianie.
3. Zrobimy mu zdjęcie z ulubionym misiem.
i będziemy to powtarzać co roku!
Motywem przewodnim będzie Myszka Miki.
Już szaleję... robię zaproszenia, girlandy, planuję słodki bufet.
Początki wyglądają tak:
trzymajcie kciuki...
a jak wyglądały roczki Waszych pociech?
Może doradzicie mi jakie prezenty się sprawdzają dla takiego malca?
wtorek, 1 września 2015
Mąż i Żona - poweselnie o prezencie
Wesele wesele, hej! ale była zabawa... co prawda nie obyło się bez przygód, ale samo wesele - cudeńko! Co prawda matka i ojciec dość szybko zorientowali się, że powinni poćwiczyć przed taką imprezą, bo na dłuuugo przed północą oczy zaczęły się kleić...
Dwie godziny poszalał z nami Maluch, ale potem grzecznie padł, a rodzice wrócili na imprezę...
wytrwaliśmy do 1.30, czyli nieźle, ale zabawa trwała do piątej - więc ogólnie jednak dość słabo ;)
Pan Mąż narzekał na ciasne buty, więc potańczyłam ze szwagrem, przy czym mało nie wyzionęłam ducha!
Ale miło było posiedzieć ze znajomymi, z dorosłymi, zjeść w spokoju ciepły posiłek - jak to brzmi! przez chwilę być sobą, a nie mamą na pełen etat.
Młodzi nie chcieli prezentów, więc wymyśliłam, że ozdobię im tubę na wino, i zrobię kartkę, ale oczywiście ani jednego ani drugiego w końcu nie zdążyłam zrobić...
jednak korzystając z tego, że robiłam dla męża wielgachny kubek na kawę w prezencie rocznicowym, postanowiłam ozdobić komplet filiżanek dla Młodych.
Cóż, nie umiałam wybrać jednego zdjęcia, więc wrzucam kilka...
od razu zaznaczę, że to mój debiut, więc może nie wyszło rewelacyjnie, ale się starałam...
czwartek, 20 sierpnia 2015
Mój pierwszy raz! bez dziecka...
Moje dziecko ma prawie 10 miesięcy, do tej pory rozstawaliśmy się na godzinkę, dwie, kiedy ja byłam na zakupach, na rehabilitacji czy u dentysty. Ale zostawić go na dłużej?! o nie!
Maluch zostawał z moją mamą lub babcią, one zachwycone wnukiem, on zachwycony, że mu więcej wolno. Ja ze spokojnym sumieniem spokojnie mogłam skupić się na tym, co miałam załatwić.
I wszyscy byli szczęśliwi...
Zanim Maluch się urodził moi teściowie deklarowali pomoc, wsparcie, zachwyt wnukiem, ah niech tylko się urodzi, a oni natychmiast porwą go w ramiona, a ja po nakarmieniu będę mogła gdzieś sobie wyskoczyć. Bo oni z największą przyjemnością zajmą się wnukiem.... Nie żebym ślepo w to wierzyła, ale spodziewałam się, że jedni i drudzy dziadkowie będą konkurować o czas spędzany z Maluchem...
Maluch się urodził, a ja usłyszałam od teściowej "no, jeszcze trochę a będzie z dziadkiem szalał... w szachy go nauczy grać, w Piotrusia pograją, będą się na dywanie tu bawić"... w szachy?! w piotrusia?! miesięczne dziecko...? hmmm i wtedy do mnie dotarło, że na nich będę mogła liczyć za kilka lat... "jeszcze ze dwa lata i będzie u nas na noc zostawał, a wy na imprezę sobie pójdziecie" rewelacja! za dwa lata przy takiej częstotliwości odwiedzin (jakieś 4 razy w tym chrzciny! a mają jakieś 25km do nas) to za dwa lata on będzie co najwyżej mówił im dzień dobry jak sąsiadom spotykanym na ulicy...
Moja mama 3 razy w tygodniu po pracy przyjeżdża do wnuka, dzwoni codziennie i gada do niemej słuchawki ciesząc się z każdego "O!" a po teściach ani widu ani słychu...
I nadszedł ten moment... zostaliśmy zaproszeni na wesele, w sierpniu, w rodzinnym mieście męża. Myśl była jedna - Maluch zostanie u dziadków - wtedy jeszcze się łudziłam, że się zaangażują... Poinformowaliśmy ich o tym z trzymiesięcznym wyprzedzeniem przekonani, że zrozumieją, że dwa dni z dzieckiem to jednak wyzwanie i wcześniej postanowią go ze sobą oswoić. Bo w czerwcu to Mały płakał na widok dziadka (bo jeszcze nie umiał uciekać - teraz już potrafi!)...
Od czerwca dziadkowie nas nie odwiedzili, my byliśmy tam może raz, bo inne terminy im nie odpowiadały. Na początku sierpnia nadszedł czas urlopu teściowej. "Ah, teraz w końcu trochę wolnego, nigdzie nie jedziemy to wpadnę do Was na dwa dni, zajmę się Maluchem, a Ty sobie odpoczniesz... " super, od razu zaznaczyłam, że na początku jej urlopu, bo potem mam rehabilitację i zabieram ze sobą Malucha. "tak, tak, w poniedziałek przyjadę, albo we wtorek"
Znacie tę ulgę, kiedy dociera do Was, że obawy były niesłuszne...? Teściowa ciężko pracuje, nie ma sił po pracy, albo przed nią przyjeżdżać do wnuka, ale ma urlop i teraz nadrobi zaległości... i jaka ja okropna byłam, że myślałam, że im nie zależy, że olewają... po prostu nie mieli możliwości... kochają wnuka i skorzystają z każdej okazji by jednak nieco czasu z nim spędzić... Czekałam na ten poniedziałek jak głupia, podekscytowana, że nareszcie syn oswoi się i z drugimi dziadkami...
tak, i to by było na tyle, bo w niedziele rano teściowie wyjechali na urlop. Przez dwa tygodnie raz do mnie zadzwonili. Nie, nie żeby zapytać o wnuka, żeby się pochwalić wakacjami...
W sobotę jest wesele, a ja panicznie boję się zostawić im dziecko! Obcym ludziom! Ludziom, których moje dziecko się boi i ma prawo się bać! Mąż jest obrażony, wściekły i mamy nowy temat do kłótni - dobrze, zadzwonię do nich i powiem, że nie odwiedzali wnuka, więc za karę nie dostaną go pod opiekę jak my pójdziemy na wesele! Albo najlepiej idź sama a ja zostanę z synem!
Co robić? Co robić?! Wiem, że nie mam wyjścia, ale coś czuję, że umrę na tym weselu... a chciałabym, żeby moje pierwsze od dawna wyjście z mężem było udane. Chciałabym poszaleć na parkiecie, porozmawiać z dorosłymi ludźmi, zjeść jak człowiek w spokoju nie mając oczu dookoła głowy i nie wstając co chwila, żeby pobawić się z dzieckiem między jednym a drugim kęsem...
a jak u Was wyglądało pierwsze dłuższe rozstanie z dzieckiem? Jakieś rady dla spanikowanej matki wariatki? I jak delikatnie zostawić garść uwag i porad teściom, którzy nie chcą słuchać, bo sami wychowali trójkę dzieci...? pomóżcie!
środa, 5 sierpnia 2015
Pierwsze przymiarki...
Pewnie pomyślicie, że zwariowałam, ale od kilku lat tak właśnie wygląda mój sierpień - zaczynam kupować prezenty gwiazdkowe. Nie ma się z czego śmiać, odkąd wcześniej zaczynam o tym myśleć udaje mi się sporo zaoszczędzić, albo kupić droższe prezenty za mniejszą cenę - taką mieszczącą się w zakresie moich możliwości.
W sierpniu zaczynają się wyprzedaże i właśnie wtedy zaopatruję się na urodziny jakie czekają mnie w tej części roku oraz część prezentów pod choinkę. Być może to za wcześnie, ale wiecie, jaka to ulga, gdy na początku grudnia brakuje mi już tylko jednego czy dwóch prezentów, a nie wszystkich piętnastu?!
Dzięki temu w grudniu myślę już tylko o tym, jak ciekawie zapakować prezenty!
Na pierwszy rzut pójdą dzieci, już upolowałam troszkę ciuszków, teraz czas na zabawki :)
Jeśli chodzi o rodziców i dziadków już mam pomysł, kwestia zrealizowania i zamówienia.
Bo już wcześniej, gdy wpadnie mi coś w oko, albo wymyślę coś idealnego zapisuję sobie, żeby nie zapomnieć przypadkiem, albo nie mieć problemu ze znalezieniem.
Sprawdza się też pudełko, do którego wkładam rzeczy, które udało mi się upolować, szczególnie drobiazgi dla maluchów tam trzymam, wtedy gdy mam zamiar kogoś odwiedzić po prostu zaglądam do niego i wyciągam jakiś drobiazg. I skończyło się szybkie i nerwowe szukanie prezentów w ostatniej chwili.
A jak jest u Was? Wolicie wszystko w ostatniej chwili, czy planujecie wszystko dużo wcześniej...?
***
Podobają mi się wpisy, które pokazują ciekawe miejsca w sieci, zastanawiam się nad stworzeniem takiego... choć nie wiem, czy mi to wyjdzie...
może temat prezentów to dobra opcja...
Subskrybuj:
Posty (Atom)










