Październikowe wyzwanie pojawia się u mnie dopiero w listopadzie i powinnam zebrać za to baty! masakra... ostatnio czas mi po prostu się rozjeżdża, nie wiem, ucieka chyba jakimiś dziurami, bo to niemożliwe, że aż tak bardzo się nie wyrabiam...
Dziwię się, że Paulina mnie jeszcze nie zastrzeliła, ale może mnie trochę lubi - choć jak zobaczy ten wpis to pewnie mnie udusi kablem od komórki i nie będzie jej przeszkadzało te 30 kilometrów, które nas dzieli...
Bo czytanie trzeba promować! Więc promujmy, bawmy się, czytajmy i piszmy! I polecajmy... Jeśli jeszcze nie bierzesz udziału w wyzwaniu to naprawdę nie wiem na co czekasz?!?!
Wiecie, powoli zwalczam swoje uzależnienie od Book Tourów, więc w siłę rośnie uzależnienie od Wyzwań... no na coś cierpieć muszę! Jednak #wyzwanieczytanie jest taką zagadką dla uczestników, że ledwie pozbyłam się dreszczy emocji po pierwszym zadaniu, a już drżę na myśl o kolejnym!