Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 listopada 2017

#czytamboposkie, podsumowanie października

Kolejne podsumowanie, coraz słabiej, coraz słabiej... ale i tak w Was wierzę ;) do końca roku musimy dobić 2000 - damy radę? bo trochę nam jeszcze brakuje...

niedziela, 1 października 2017

PAŻDZIERNIK #czytambopolskie ZGŁOSZENIA!

Dziś się spóźniłam o kilka godzin z postem zgłoszeniowym, ale myślę, że w ciągu tych 22 godzin to nie przeczytaliście nic nowego, co?
Zaczynam powoli myśleć o końcu wyzwania... myślicie, że należy przyznać jedną nagrodę duuużą, czy nagrodzić trzy osoby?




środa, 27 września 2017

#czytambopolskie Zwycięzcy sierpnia

Obiecuję, że to już ostatnie spóźnienie... Dziś podrzucam listę recenzji i zwycięzców sierpnia. Niedługo wrzucę punktację - prawdopodobnie w niedzielę. 


środa, 6 września 2017

PÓŁROCZNE PODSUMOWANIE WYZWANIA #czytambopolskie

Półroczne podsumowanie powinno się pojawić w lipcu, a nie we wrześniu, ale cóż... liczę jednak na to, że mi wybaczycie... i ucieszycie się z podsumowań!

poniedziałek, 25 lipca 2016

O czytaniu słów kilka... jak na spowiedzi ;)

Regularnie pojawiają się opinie blogerów o wyzwaniach blogowych, o ilości czytanych książek o sposobie czytania.... niespecjalnie się tym przejmuję, ale pomyślałam, że małe podsumowanie się przyda... Mała spowiedź dotycząca czytania...


środa, 23 marca 2016

19/52 O tym jak rozpalił mnie "Żar prawdy" Emilii Kubaszak - Book Tour

Będę dziś z Wami całkowicie szczera... wzięłam udział w cudownej zabawie - Book Tour organizowanej przez Nowe Horyzonty. W ten sposób dotarła do mnie książka "Żar Prawdy" Emilii Kubaszak, Wyd. Oficynka. 

W kwestii książek jestem baardzo zachłanna, więc pcham się, gdzie tylko mogę! A Book Tour to genialna inicjatywa! Powiedzieć Wam dlaczego?






środa, 17 lutego 2016

14, 15/52 Najlepsza i najgorsza książka... The best Marcin Iwuć i pełna błędów książka pani Żurek

Czytam, ciągle czytam, choć znowu tylko o dwóch pozycjach napiszę... problem polega na tym, że kiedy sięgam po poradniki to lubię je sobie dawkować. Nie da się przeczytać pół jednego wieczora. Ale dziś napiszę o NAJGORSZEJ książce w moim życiu! A zaraz potem o NAJLEPSZEJ jaką ostatnio czytałam!




 

środa, 10 lutego 2016

12,13/52 Jak kochać mając piętnaście lat i świadomość umierania...

W tym tygodniu znowu tylko dwie książki. Niestety, ale luty obfituje w uroczystości rodzinne, dlatego czasu na czytanie mniej. Jak uda mi się przeczytać osiem książek to będę zadowolona :)

   

środa, 3 lutego 2016

poniedziałek, 1 lutego 2016

Czytelnicze podsumowanie stycznia!


W styczniu udało mi się przeczytać 13 książek, dodatkowo dwie kolejne rozpoczęłam i jestem w trakcie.  Jako, że czytam jedną papierową i jedną elektroniczną w tej samej chwili.
Te 13 książek to dokładnie 4446 stron oraz 32,8cm.
Przypominam, że mam zamiar przeczytać 52 książki w tym roku (minimum) oraz 157cm.  Chyba jestem na dobrej drodze!



piątek, 29 stycznia 2016

Mój pierwszy raz - exploding box

Kończy się styczeń, a ja sobie obiecałam każdego miesiąca zrobić coś po raz pierwszy.

Być może pierwszy miesiąc pierwszych rzeczy powinien być spektakularny... ale nie będzie.

Cóż... marzyło mi się to od dawna, może dla jednych z Was to prościzna, mnie kosztowało wiele nerwów i wysiłku...


środa, 27 stycznia 2016

7,8,9/52 Trio z tego tygodnia. Passent i podwójnie Michalak


  


Kolejne trzy książki mogę dopisać do swojej listy. Nie wiem, czy to dużo czy mało jak na tydzień, ale wyrobiłam w sobie nawyk czytania w łóżku. Chociaż jeden rozdział, chociaż kilka stron...




środa, 6 stycznia 2016

1/52 "Wyjdziesz za mnie, kotku?" Wioletta Sawicka - Czy rzeczywiście można wybaczyć wszystko?

Pierwsza książka w tym roku. Zajrzałam do niej co prawda już w grudniu, ale tylko odrobinkę, więc zaliczam do 2016 roku.
Czyli mogę już powiedzieć, że aktywnie uczestniczę w kilku wyzwaniach czytelniczych.
A książka... świetna. Jedynym minusem jest to, że z powodu ilości stron okropnie ciężko było ją nosić w torebce!




niedziela, 13 grudnia 2015

Nominacja do Liebster Blog Award 2015

NOMINACJA DO LIEBSTER BLOG AWARD 2015



Mama24h nominowała mnie do Liebster Blog Award 2015, nie macie pojęcia jak bardzo byłam zaskoczona i jak miło mi się zrobiło. Jednak kilka dni musiałam dojrzewać do tego by opowiedzieć coś o sobie... Zacznę od odpowiedzi na Jej pytania, potem wyjaśnię zasady, nominuję kolejnych 11 osób i zadam im pytania. Macie ochotę dowiedzieć się czegoś o mnie?




1. Czym jest dla was szczęście?

Szczęście... hmmm nasuwają mi się dwie odpowiedzi. Jedna: wstaję rano i sama potrafię się umyć, ubrać i zrobić sobie kawę. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jakie to szczęście! 
Ale szczęściem dla mnie na pewno jest to, że budzi mnie uśmiech mojego synka, często kawa podana przez męża do łóżka. W ogóle moje życie składa się z mnóstwa małych szczęść...

2. Gdzie widzicie się za 10 lat?

W tym samym domu, z tym samym mężem, być może już z dwójką dzieci. Może z jakimś zwierzakiem do kompletu. Miło byłoby mieć jakieś zajęcie dające jakieś choćby niewielkie pieniążki. Może coś swojego... kto wie!

3. Czego nie lubicie robić?

Nie lubię prasować. Wszystko inne lubię, naprawdę! Jedyne co mi przyszło do głowy to prasowanie! 

4. Która pora roku najbardziej wam się podoba i dlaczego?

Lato. Jest ciepło, leniwie, dni są długie i zawsze znajdzie się jakaś okazja by spotkać się ze znajomymi albo zrobić grilla. 

5. Co skłoniło was do założenia bloga?

Bloga pisałam przez wiele lat, potem pewne wydarzenia sprawiły, że nie miałam ochoty prowadzić go dalej, bo przypominał mi o czymś, co się skończyło. Chciałam zacząć na nowo, tak jak zaczynałam nowe życie. Bloga w założeniu miałam prowadzić z siostrą i miał dotyczyć codzienności każdej młodej mężatki, a potem młodej mamy. 


6. Wolicie dawać czy brać?

Wiadomo, że dawać. I brać też, bo przecież to co dajemy wraca do nas! 


7. Jakie zwierzę najbardziej was przypomina i dlaczego?

Korci mnie, żeby napisać LENIWIEC. hmmmm podpowiedzcie, jakie zwierze dużo gada, uwielbia ustawiać innym życie, uważa że zawsze ma racje i się wtrąca?! Gdybym wysysała krew napisałabym, że komar, ale jednak nie wysysam... aż tak źle ze mną nie jest,

8. Wolicie siedzieć nocami czy wstawać wcześniej?

Stanowczo siedzę nocami. Poranne wstawanie to coś strasznego! Nie umiem tylko wyjaśnić tego synowi... Gdy poznałam męża zaczynaliśmy wieczór o 22,00 od kawy, kolejna przypadała koło północy, a bywało, że potem jeszcze jedna lub dwie... 


9. Skąd czerpiecie inspiracje do swoich postów?

Z życia. Piszę o tym, co czytam, co gotuję, co robię. Ale przeglądam miliony stron, zawsze mam kilkanaście otwartych stron w przeglądarce, bo na każdej stronie znajduję odsyłacz do kolejnej genialnej. 


10. Gdybyście mogli wybrać jedno miejsce na ziemi do spędzenia tam życia, gdzie by to było?

Ważne, żeby było morze i plaża. I moi bliscy. I dostęp do książek. I dużo kawy.


11. Jakie książki czytujecie?

Właściwie wszystko, co wpadnie mi w ręce. Trudno określić, bo lubię ambitniejszą literaturę, biografię, kryminały, poezję, ale czasami prosty romans. Zależy od humoru, czasu, no i właściwie często czytam dwie lub trzy książki w tym samym czasie...



Na czym to polega? Wyjaśnię zanim nominuję kolejnych szczęśliwców...
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”



  1. http://apocomitobylo.blogujaca.pl/
  2. http://thestyleresearcher.blogspot.com/
  3. http://matkapuchatka.blogspot.com/
  4. http://oszczednicka.pl/
  5. http://www.booksandbabies.pl/
  6. http://www.mamydopogadania.pl/
  7. http://matkanaprowincji.blogspot.com/
  8. http://helpmecreate.pl/
  9. http://emaliowanyczajnik.pl/
  10. http://www.blogczekolady.pl/
  11. http://im-yw.blogspot.com/

i moje pytania:

  1. Dlaczego piszesz bloga?
  2. Widzisz spadającą gwiazdę, jakie myślisz życzenie?
  3. Zdradź nam trzy swoje dziwactwa
  4. Niespotykana umiejętność jaką posiadasz to...
  5. Podaj tytuł książki, która Cię poruszyła, wzruszyła, zmieniła Twoje spojrzenie na życie/świat
  6. Wymienisz pięć swoich zalet?
  7. Jaki dostałaś/dostałeś najpiękniejszy prezent w życiu?
  8. Masz już postanowienie na kolejny rok? Jeśli tak to jakie?
  9. Kawa czy herbata?
  10. Najważniejsze wydarzenie 2015 roku?
  11. Chętnie poznam Twoje motto

poniedziałek, 2 listopada 2015

Wyrabiam w sobie nawyk, czyli czysta kuchnia

Największym problemem jest dla mnie kuchnia. Śliczna, duża, przestronna, wymarzona, wyremontowana jeszcze przed ślubem przez mojego męża, ojca i kuzyna. Cudo!
Ale jednak spełnienie marzeń czasem nie wystarczy by panował w niej porządek.

Nasza sytuacja jest dość skomplikowana, mieszka z nami starszy pan, który niemal w całości zajmuje parter, my mieszkamy na piętrze, jednak wspólna kuchnia znajduje się na dole. U siebie mam aneks, z lodówką, czajnikiem, mikrofalą i właściwie w kuchni powstają tylko obiady. Czasem mówi się, że bałagan robi się sam, u mnie rzeczywiście tak jest, że sajgon powstaje bez mojego udziału.

Mam wyrobiony nawyk sprzątania podczas gotowania, co znaczy, że gotując obiad zmywam, wycieram blaty, układam w szafkach. Kiedy zasiadam do stołu brudna jest ewentualnie patelnia, która stygnie na piecu, ale co z tego kiedy rano starszy jegomość wkracza do kuchni i nawet lepiej, że po sobie nie sprząta, bo jego sprzątanie polega na tym, że zrzuca na ziemię wszystko. Także wkraczam do kuchni w południe, a tam na blacie okruszki, śmieci, obierki, szklanki, noże i w ogóle wszystko! I się odechciewa...


Ale postanowiłam z tym zawalczyć! Bo do tej pory nie dość, że zniechęcona brakiem, widocznego dłużej niż godzinę, efektu to jeszcze przekonana, że po dwóch dniach podłoga nie jest czystsza, więc jak ją umyję co dwa dni a nie codziennie to nic jej nie będzie. Potem z dwóch dni zrobiły się trzy, cztery i tak kuchnia przerażała mnie coraz bardziej.

Moim największym problemem w sprzątaniu jest przekonanie, że to tak okropnie długo trwa. I odwlekam to w nieskończoność, a każdego kolejnego dnia wydaje mi się, że zajmie to jeszcze więcej czasu. W końcu dochodzę do wniosku, że nie mam godziny na sprzątanie, podczas gdy całą operacja zajmuje 20 minut! I zawsze tak jest! A potem na fali radości, że tak szybko poszło sprzątam kolejną rzecz i też szybko idzie.

Ale w kwestii kuchni, postanowiłam, że codziennie wieczorem sprawdzę, czy wszystko jest pozmywane, blaty umyte, piec i zlew umyte, i umyję podłogę. Nie zajmuje mi to wiele czasu. A na lodówce widnieje kalendarz, na którym każdego dnia wykreślam jedną kratkę! I dobrze mi idzie... może wytrwam 21 dni, a potem już na fali popłynę, bo wejdzie mi w krew.

Jeśli się uda, na pewno pomyślę nad nowym nawykiem!

Na zdjęciu moja lodówka, z wygniecionymi notesikami - bo Dzieć uwielbia się nimi bawić - i listą, na której codziennie ląduje nowy krzyżyk, dziś jest ich 12 :) i jestem z siebie dumna! 

wtorek, 11 sierpnia 2015

Przez 10 minut - zapraszam Was do wyzwania

"Przez 10 minut" Chiara Gamberale

Czy 10 minut to dużo czy mało? To na pewno pojęcie względne, 10 minut dziennie na coś, czego jeszcze nigdy nie robiliśmy? niewiele. Ale czy udałoby nam się wymyślić takich rzeczy 30? Takie zadanie dostała Chia i miała okazję przekonać się, że to wcale nie takie łatwe.
Sama nie wiem, czy podołałabym zadaniu, ale prawda jest taka, że lubię próbować nowych rzeczy... więc czemu nie.

Bohaterka w trudnej sytuacji życiowej, porzucona przez męża, w mieście którego nie lubi, zwolniona z pracy, w trakcie terapii. Niby nic ciekawego, a jednak każda strona książki zmusza do przemyśleń. Poruszająca, pouczająca, w prosty sposób mądra. Podzielona na 30 dni, a każdy pozwala bohaterce poznać lepiej siebie, ale również czytelnikowi daje możliwość przemyślenia własnego życia i zachowania.

Na pewno kiedyś spróbuję zabawy w 10 minut...



taki post napisałam na początku wakacji, ale nie doczekał się publikacji...
dziś pomyślałam, że nie ma sensu odwlekać tego w nieskończoność, bo jeśli nie teraz to kiedy spróbuję tej gry?
Postanowiłam, że zaproszę Was do zabawy... może ktoś dołączy do mnie i spróbuje przez 30 dni robić coś po raz pierwszy... ja mam nadzieję, że zmotywuje mnie to do działania rękodzielniczego, bo jest milion rzeczy, które chciałabym zrobić i ta lista rośnie a ja ciągle nic nie robię...



Proponuję zacząć 17 sierpnia i zakończyć 15 września, to dokładnie 30 dni.
Każdego dnia przez 10 minut - tu oczywiście panuje dowolność i jeśli wolisz godzinę to proszę bardzo, ale niech 10 minut to będzie nasze minimum... - należy robić coś, czego jeszcze nigdy się nie robiło. I nie chodzi tu o nic wielkiego... każdy drobiazg się liczy.
Zastanawiam się nad jeszcze jedną możliwością - 10 minut tylko dla siebie, bez dzieci, męża, chłopaka, telefonu. Przez 10 minut rób coś tylko dla siebie - pozwólmy sobie na takie odstępstwo najwyżej raz na tydzień!

Czy ktoś do mnie dołączy w tym wyzwaniu?
Jeśli tak - napisz o tym w komentarzu
a na bloga dodaj poniższe zdjęcie i zaproś do zabawy znajomych





Wybaczcie, to moje pierwsze wyzwanie... także darujcie wszystkie błędy, ale wytknijcie mi je koniecznie :)

środa, 29 lipca 2015

chciałabym, a boję się...






Chciałabym mieć czas dla siebie...

Ale nie wyrwane 5 minut, kiedy mąż łaskawie przejmie dziecko i trzymając je na ręku stoi nade mną pytając co pięć sekund czy już skończyłam. Albo czas dla siebie, którym mój mąż nazywa moment zmywania lub gotowania obiadu. 
Chciałabym mieć czas dla siebie by w ciszy wypić kawę, by pozwolić sobie na godzinną kąpiel z maseczka i peelingiem,  chciałabym poleżeć z książką, albo zacząć i skończyć jednego dnia bransoletkę... ale to takie drobne chciejstwa dnia codziennego, które czasem udaje mi się spełnić... 

ale tak naprawdę,  najmocniej....

Chciałabym mieć w sobie dość odwagi by spróbować zrobić coś własnego, mam na myśli własny biznes. Ale to szumnie zabrzmiało...
Mam myśl,  która od wieków się rozwija, ewoluuje, poszerza się o kolejne aspekty, choć ciągle chodzi o to samo... by z pasji czerpać korzyści majątkowe. .. domyślam się, że z rękodzieła nie da się wyżyć,  a w każdym razie jest o to ciężko,  jednak chociaż na waciki zarobić. ... ah chciałoby się. ...

Marzy mi się galeria internetowa z rękodziełem,  i e-sklepik z przydasiami. Pewnie, stacjonarny marzy mi się jeszcze bardziej. ... ale cóż...
Odwagi mi brak!
Chciałabym, a boje się...

Tak bardzo się boje, że nawet prezentów nie robię sama, a jak już coś sama zrobię to wpadam w tak straszną panikę przed wręczeniem, że mój mąż ma ochotę mnie zabić,  bo nie jest w stanie aż tak mocno mnie wspierać...

Może wystarczy zrobić pierwszy krok i spróbować w najbliższej kwiaciarni pokazać swoje prace, albo u kosmetyczki, może. ... a mi brak odwagi...
Chciałabym mieć dość odwagi by realizować swoje marzenia... w końcu same się nie spełnią...
a kto chce tracić życie na spełnianie marzeń innych ludzi?!


sobota, 18 lipca 2015

#1 Wyzwanie Minimalistki - coś nowego, czyli pomysł na miłe popołudnie z dzieckiem lub bez

Pod punkt ZROBIĆ COŚ NOWEGO podciągam odwiedzenie nowego miejsca.
Nie, żebym nowych rzeczy nie robiła, ale te nowe zazwyczaj powstają metodą prób i błędów i jeszcze chwilowo nie jestem zadowolona z efektu.

Ale dziś wybraliśmy się do Goczałkowic. Ogrody państwa Kapias to przepiękne miejsce! Więc jeśli mieszkacie w okolicy bliższej lub dalszej, albo planujecie chociaż wycieczkę gdzieś niedaleko - koniecznie zaznaczcie to miejsce na swojej mapie!

Wejście do ogrodów jest darmowe, można kupić lody - 2,50zł gałka, a więc całkiem przeciętnie, można wypić kawę i coś zjeść. Wspominam o tym, ponieważ jeśli macie większe dzieci możecie spędzić tam nawet cały dzień! Ogród podzielony jest na zakątki tematyczne, jest spory plac zabaw dla dzieci oraz labirynt. A miejsce ciągle się rozwija, natknęlismy się na kilka miejsc, które dopiero powstają.

Idealne miejsce na wypoczynek, ale również na plenerowe zdjęcia, ślubne i nie tylko :) za zdjęcia ślubne pobierana jest opłata.

Ale co tam dużo gadać... pokażę Wam kilka zdjęć... z tym, że dość późno wpadłam na to, że będę o tym pisać, wiec fotek niewiele :)












Więcej możecie zobaczyć i przeczytać tutaj:
 http://www.kapias.pl/
https://www.facebook.com/OgrodyKapias?fref=photo

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...