Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacja. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 września 2017
niedziela, 6 marca 2016
Jak szybko "zarobić"? Nie zarobisz 4 tysięcy, ale nie musisz nic robić by mieć kilka stówek więcej...
O tym, że w listopadzie wzięłam się za swoje finanse już wiecie... wszystko świetnie, ale z jedną wypłatą trudno jest poszaleć, ja nie mam możliwości podjęcia pracy, więc szukam innych możliwości... i chciałam się z Wami tym podzielić...
piątek, 5 lutego 2016
Jak oszczędzam robiąc zakupy
Pod moją comiesięczną spowiedzią w kwestii wydatków pojawia się dużo komentarzy, że mało wydajemy na jedzenie. Śpieszę wyjaśnić, że nie głodzę ani siebie, ani męża, ani tym bardziej Dziecia. Jednak z powodu Waszych słów zaczęłam się zastanawiać, skąd u mnie taka a nie inna kwota...
poniedziałek, 16 listopada 2015
Moje postanowienia po przeczytaniu "Magii sprzątania"
Książkowe są u mnie środy, ale dziś nie chcę pisać o książce tylko o zmianach jakie się we mnie dokonały po jej przeczytaniu.
Recenzji tej książki można szukać na każdym blogu traktującym o domu czy organizacji.
A ja chcę napisać o magii jakiej doznałam!
Bo czy uwierzycie w przypadek, że czułam się jakby autorka stała za moimi plecami przez całe życie, kiedy zabierałam się za sprzątanie?! Przecież to niemożliwe!
Moje błędy?
- nie wyrzucę, bo miałam na sobie raz, a było drogie
- nadaje się do chodzenia po domu
- kiedyś to lubiłam
- to prezent
I tak obrastałam w rzeczy, a garderoba pękała w szwach - tak, to osobne pomieszczonko, ale strach było tam wchodzić!
Spokojnie, nie uważam, że autorka ma rację absolutną. z kilkoma rzeczami się nie zgadzam
- nie mam zamiaru wyrzucać absolutnie wszystkiego
- nie wyrzucę książek NIGDY!
- nie wyrzucę zdjęć - ale też nie trzymam ich w kartonach tylko w albumach i na półce
- nie będę rozmawiać z rzeczami- to raczej kwestia różnic kulturowych
- nie uważam, że wszystko powinno być w szafach - to też pewnie kwestia innej kultury
- nie ma takiej opcji, żebym wyciągnęła WSZYSTKO i zabrała się za porządki
- nie mam zamiaru wyrzucać absolutnie wszystkiego
- nie wyrzucę książek NIGDY!
- nie wyrzucę zdjęć - ale też nie trzymam ich w kartonach tylko w albumach i na półce
- nie będę rozmawiać z rzeczami- to raczej kwestia różnic kulturowych
- nie uważam, że wszystko powinno być w szafach - to też pewnie kwestia innej kultury
- nie ma takiej opcji, żebym wyciągnęła WSZYSTKO i zabrała się za porządki
A wiecie jaki popełniłam błąd czytając tę książkę? Otóż z każdym kolejnym zdaniem przed moimi oczami pojawiał się obraz jakiejś rzeczy, którą spokojnie mogłabym wyrzucić. Mimo że była nowa, nieużywana, była prezentem, ale NIE DAWAŁA mi radości, zajmowała miejsce, nie podobała mi się i wiedziałam, że nigdy nie wywędruje z dna szafy. Gdzie tu błąd?! Cóż, nie pobiegłam natychmiast do szafy i nie wrzuciłam tego do kosza. A gdy już w końcu miałam zamiar coś wyrzucić robiło mi się żal i tylko przekładałam.Ale spokojnie, dojrzeję jeszcze by to wywalić.
Wczoraj skończyłam czytać książkę, leżałam właśnie z synem, który zasypiał powoli i myślałam, że jednak sporo rzeczy nie daje mi radości i mogłabym się tego pozbyć... w kwestii ubrań jest jeszcze taka kwestia, że mój mąż uważa, że nie ma problemu z kupowaniem nowych rzeczy, ale mi szkoda kasy, bo przecież szafa się nie domyka. I chodzę w bluzkach, które są ok, ale nie czuję się w nich piękna, albo drażni mnie jakiś kołnierzyk, koronka, kolor. Więc wyplątałam się z objęć syna i z latarką w zębach otworzyłam szafę. Przyniosłam karton i wszystko, co wpadło mi w dłonie wylądowało w kartonie. Na półkach się przerzedziło, aczkolwiek warunki były ekstremalne i wiem, że sporo rzeczy jeszcze czeka na swoją kolej.
Mam coraz bardziej sprecyzowane plany na przeglądanie swoich rzeczy, mam też zamiar zrobić listę tego, co chciałabym mieć i nie mieć już skrupułów - niech rzeczy też dają mi radość!
Bo nie tylko o wyrzucanie chodzi, a o szczęście wśród rzeczy.
Ten e-book to najlepsze co przeczytałam ostatnio! Zmusza do myślenia, zmusza do działania! Nie wyrzuciłam jeszcze 50 worków rzeczy, ani setek książek, ale małymi krokami i u mnie zajdą spore zmiany!
Moje postanowienia po przeczytaniu książki:
- Wyrzucanie ubrań kojarzy mi się ze strasznym marnotrawstwem, no i regularnie oddaje swoje rzeczy np. do PCK, także zrobiłam od razu zdjęcia i wrzuciłam na grupę fb, może pójdzie za piątaka, będę miała czystsze sumienie.
- O wystawianiu książek już mówiłam - tylko czasu nie mam, żeby zdjęcia porobić - ale za tydzień będzie mąż w domu to na pewno się uda!
- To samo pomyślałam o biżuterii - miałybyście ochotę poszperać? - sporo kolczyków, bransoletek, pierścionków zrobiłam sobie do konkretnej kiecki, której już nie mam, albo miałam na sobie raz. A ponieważ biżuterię noszę od święta to są to prawie nówki, chętnie za jakąś niewielką kwotę oddam, co Panie na to?
- Projekt denko - nie kupuję nowych kosmetyków dopóki nie zużyję tych, które mam. A mam mnóstwo, bo kupuję różności a potem niczego nie używam
- Powoli, etapami, powyrzucam to, czego nie muszę mieć
- Dwa razy się zastanowię zanim coś kupię, obiecuję!
A jutro zapraszam Was na ciacho i kolejne Link Party - spodobało mi się odwiedzanie Was! Wpadniecie?
środa, 5 sierpnia 2015
Pierwsze przymiarki...
Pewnie pomyślicie, że zwariowałam, ale od kilku lat tak właśnie wygląda mój sierpień - zaczynam kupować prezenty gwiazdkowe. Nie ma się z czego śmiać, odkąd wcześniej zaczynam o tym myśleć udaje mi się sporo zaoszczędzić, albo kupić droższe prezenty za mniejszą cenę - taką mieszczącą się w zakresie moich możliwości.
W sierpniu zaczynają się wyprzedaże i właśnie wtedy zaopatruję się na urodziny jakie czekają mnie w tej części roku oraz część prezentów pod choinkę. Być może to za wcześnie, ale wiecie, jaka to ulga, gdy na początku grudnia brakuje mi już tylko jednego czy dwóch prezentów, a nie wszystkich piętnastu?!
Dzięki temu w grudniu myślę już tylko o tym, jak ciekawie zapakować prezenty!
Na pierwszy rzut pójdą dzieci, już upolowałam troszkę ciuszków, teraz czas na zabawki :)
Jeśli chodzi o rodziców i dziadków już mam pomysł, kwestia zrealizowania i zamówienia.
Bo już wcześniej, gdy wpadnie mi coś w oko, albo wymyślę coś idealnego zapisuję sobie, żeby nie zapomnieć przypadkiem, albo nie mieć problemu ze znalezieniem.
Sprawdza się też pudełko, do którego wkładam rzeczy, które udało mi się upolować, szczególnie drobiazgi dla maluchów tam trzymam, wtedy gdy mam zamiar kogoś odwiedzić po prostu zaglądam do niego i wyciągam jakiś drobiazg. I skończyło się szybkie i nerwowe szukanie prezentów w ostatniej chwili.
A jak jest u Was? Wolicie wszystko w ostatniej chwili, czy planujecie wszystko dużo wcześniej...?
***
Podobają mi się wpisy, które pokazują ciekawe miejsca w sieci, zastanawiam się nad stworzeniem takiego... choć nie wiem, czy mi to wyjdzie...
może temat prezentów to dobra opcja...
wtorek, 3 marca 2015
segregacja nici - bobinki do wydrukowania
Robienie porządków trwa. I na pewno potrwa jeszcze całkiem długo...
Jak zapanować nad ogromną ilością rzeczy? Jak wszystkiego nie wyrzucać, ale jednak się o to nie potykać, nie upychać po kątach, jak zadbać o estetykę?
Na pierwszy ogień poszły nici.
Trzymałam je w koszyku, w koszyku były woreczki, w woreczkach muliny, często splątane...
Haft krzyżykowy pomagał mi się zrelaksować, a mojego męża doprowadzało do szału, że wszędzie natyka się na mulinę... koszyk problemu nie rozwiązał, bo stał przy łóżku w sypialni, w dodatku ciągle coś z niego wypadało...
I tak zrodził się pomysł - bobinki!
Można je kupić w pasmanteriach :)
ale przecież moje porządki nie miały polegać na kupowaniu kolejnych rzeczy.
Najpierw długo szukałam szablonu w sieci - jest ich całe mnóstwo!
Kolorowych jak tęcza, romantycznych w kwiaty, retro, co tylko sobie zamarzysz!
a ja chciałam zwykłe, nierzucające się w oczy...
myślałam o białych, ale jakoś od razu odrzuciłam ten pomysł, bo mnie się białe nie trzyma...
zaraz bym to w czymś utytłała...
z racji ilości potrzebnych bobinek drukowanie kolorowych też mi się nie uśmiechało...
Wydrukowałam kontury, wycięłam, z dwóch stron okleiłam starymi kartkami.
Od razu zaznaczę, że żadna wartościowa książka nie ucierpiała...
skorzystałam z dodatku do kodeksu drogowego, który ważny był parę lat przed moimi narodzinami...
więc był jakieś 30 lat po terminie, kurzył się w piwnicy i postanowiłam tchnąć w niego drugie życie :)
A tak prezentuje się nawinięta na nie mulina:
od razu chętniej się po nią sięga :)
ale w tej wersji nie mogła wrócić do koszyka...
zamarzyło mi się poukładać ją kolorami, więc wygląda to mniej więcej tak:
i w tej wersji spokojnie ląduje na półce
jest wygodnie, ładnie i zawsze wszystko pod ręką!
Gdyby ktoś miał ochotę, mogę się podzielić wzorem do druku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








