Ta książka nieco mnie zaskoczyła... ale to pewnie już nudne, bo mnie większość książek zaskakuje. Zaskakują mnie najczęściej swoją innością, a więc jest to pozytywy objaw!
Jeśli jesteście, jak ja, sroczkami okładkowymi to pewnie zwrócicie szczególną uwagę na te piękne balony! Już samo patrzenie na książkę wywołało u mnie uśmiech na twarzy... a jaka była treść...?
Potworna Michasia to kolejna książka Marleny Rytel, autorka zadebiutowała w 2016 roku, ale jest to nasze pierwsze spotkanie z jej twórczością. Ale to bardzo mądra książeczka, więc chyba sięgniemy po poprzednią :)
Lubicie wieczorem przytulańce i wspólne czytanie z dziećmi? Wolicie długie książki, czy krótkie opowiadania lub wierszyki? A właściwie, co lubią Wasze dzieci... Dziś Szymon króluje na Poligonie i opowiada o swojej książeczce...
Ta książka koniecznie musiała pojawić się u mnie w domu, ponieważ kolejny raz spróbuję ogarnąć swoje finanse i nie jest to łatwe, ale wiem już że się da! Próbowałam już w zeszłym roku, z pozytywnym efektem, który niestety się nie utrzymał na zawsze... więc zaczynam od początku z nowym wsparciem!
Spodziewałam się czegoś zupełnie innego po tej książce, bo jak zwykle zacznę od tego, że nie sprawdziłam, co mnie czeka. Myślałam, że będą to krótkie opowiadania, które połączy wspomnienie lata. Okazało się jednak, że jest zupełnie inaczej. Może i dobrze...
Karmię swoje uzależnienia regularnie - tym razem debiut wylądował na moim "czytelniczym stole" ;) Lubicie czytać debiuty? Czy sięgacie tylko po sprawdzone nazwiska?
Kolejny już tomik poezji, ostatnio chyba jesień mnie tak nastraja, że dzień kończę poezją. Taką chwilą na wyciszenie się, zamyślenie, na złotą myśl po ciężkim dniu... czasem to jeden wiersz, czasem kilka, faktem jednak jest, że przy moim łóżku na stosiku zawsze znajdą się jakieś wiersze...
Czy poezja Trafnego jest trafna? I czy za pomocą jego utworów możemy spojrzeć "Prawdzie w oczy"? Sama nie wiem, czego spodziewałam się po tym tomiku, ale zerknijcie, co znalazłam w środku...
Może uznacie, że tomik poezji to nie to samo, co czytanie książek, ale ja tak kocham zajrzeć w duszę poety i poczuć, że on również zajrzał w moją-czytelnika, choć wcale mnie nie zna, choć nawet nie wie o moim istnieniu. Taki jest tomik "Czy my się znamy?"
Mam przyjemność przedstawić Wam kolejny mój patronat! "Rachunek obcego sumienia" to książka niełatwa, ale bardzo wartościowa. Jeśli nie znacie twórczości Mirosława Prandoty to tę pozycję mogę polecić z czystym sumieniem!
Mam przyjemność przedstawić Wam mój kolejny patronat, czyli "Nić Ariadny" Lidii Tasarz - ciągle nie potrafię uwierzyć, że mam szansę promować książki! To dla mnie niesamowicie wielki sukces i powód do dumy. Szczególnie, że książki to naprawdę perełki!
Z kotami jakoś nigdy nie było mi po drodze, psy i owszem, w domu były niemal zawsze, ale kot... po co komu kot, ja się pytam? Podchodzę do nich z pewną dozą nieufności, bo to sobie własnymi drogami chadza, ale jak się w książce pojawia to staram się z nim zaprzyjaźnić. Szczególnie, że czarny!
Niech Was nie zmyli prosta okładka! W tej prostocie jest tajemnica, a na kolejnych stronach opisane jest prawdziwe życie! Może Twoje, może sąsiadki albo brata... Usiądź wygodnie z chłodnym napojem w cieniu drzew i poznaj trzy zwykłe-wyjątkowe kobiety!
Teoretycznie wiedziałam, jaką książkę chcę przeczytać, jednak gdy już wpadła w moje ręce byłam tak zdziwiona jakby była to książka-niespodzianka. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, ale to był tylko moment konsternacji i potem szybko wciągnęłam się w rzeczywistość kreowaną przez autora.
Kolejny raz to Szymon zaprasza Was na Poligon, ostatnio gra, tym razem na tapecie jest książka. Wydawać by się mogło, że skoro o dziewczynce to bardziej dla dziewczynek, ale Szymon chętnie poznał te rymowane historie...
Wiecie już chyba, że każdy polski autor mnie zachwyca, wszystkich bym chciała poznać i przeczytać chociaż po jednej książce. Oczywiste jest więc, że gdy padła propozycja patronatu nie zastanawiałam się ani chwili!
Czy znacie kogoś, kto do kawy nie zjadłby z chęcią małego serniczka? No dobra, są tacy, którzy się do tego nie przyznają, ale w środku aż krzyczą: CHCĘ SERNIKA! A teraz jeszcze dodają: I TĘ KSIĄŻKĘ!
Uwaga! Mój debiut! Pierwsza recenzja książeczki dla dzieci na Poligonie! W końcu mój syn stał się głównym recenzentem i już nie spogląda zazdrośnie na matkę z książką!