Strony

niedziela, 4 marca 2018

LA ISLA DEL CHOCOLATE, czyli cudowne miejsce na mapie!

Odkąd zostaliśmy rodzicami bardzo dużo przyjemności sprawia nam spędzanie czasu razem, ale w domu. Jakoś ciężko nam jest się gdzieś wyrwać, bo mój mąż jest stanowczo domatorem i co najwyżej zaprasza do nas gości. Bo już odwiedzać kogoś to niespecjalnie...

  


Ja czasem mam ochotę się wyrwać, ale mąż jest tak niechętny, że zazwyczaj odpuszczam, ewentualnie zabieram dziecko na wycieczkę - idziemy gdzieś coś zobaczyć, a potem na jakieś lody, kawę (Szymon jest stanowczo takim podróżnikiem) - albo umawiam się z koleżankami i to mi wystarczy...
Zazwyczaj odpuszczamy sobie wyjścia, ale tym razem do pijalni czekolady LA ISLA DEL CHOCOLATE udało nam się wybrać. Trafiłam do tego czekoladowego raju dzięki Blog Book Meeting  -odkrywamy nowe miejsca, tym razem Sosnowiec. Prawda jest taka, że Sosnowiec przyjmuje nas wyjątkowo gościnnie. 
Jak tylko tam dotarłam to po prostu zakochałam się w tym pięknym miejscu! Ściany z surowej cegły... no coś pięknego! Niesamowity klimat, pyszne praliny, czekolady, ciasta i aromatyczne herbaty! 



Ustaliliśmy szczegóły BBM, wypiłam pyszną kawę, a do domu wróciłam z owocami w czekoladzie i migdałami w czekoladzie, pyszną herbatą i czekoladą z truskawkami...
Ale najważniejsze jest to, że właściciel nie jest tylko właścicielem , ale sam z żoną robi te wszystkie trufle i praliny!!! 
A te pyszności są po prostu genialne - musiałam walczyć o każdy okruszek czekolady z synem i mężem! Owocami i migdałami się zachwycili, ale od razu schowałam herbatkę - jest dla mnie i nikomu nie oddam!!!

Niedługo później pojawił się konkurs i miałam szczęście wygrać degustację wina! Oczywiście mój mąż kręcił nosem i już doszłam do wniosku że OK, zabiorę siostrę, ale w końcu ustaliliśmy, że syn ucieszy się z czekolady, a że w lokalu jest miejsce dla dzieci to mąż nie miał argumentów ;)

      

Zaliczyliśmy degustację wina, największą kawę w lokalu, pyszną czekoladę na gorąco, bezę, ciasto karmelowe i tartaletki... a potem jeszcze makaroniki!
Jedyna drobna uwaga to czekolada, która powinna być podawana w filiżankach, a nie w tak dużej szklance... no ale sami rozumiecie, że tego nijak nie można uznać za minus :) no bo kto narzeka na zbyt dużą porcję czekolady?! no nikt!
tyle tylko, że gdyby porcja była mniejsza to mogłabym bez problemu zjeść jeszcze jakieś ciacho albo wypić kawę, a czekolada nas pokonała!
       Przyznam się bez bicia, że przegapiłam ten odcinek, gdy prezydentowa uczyła jeść bezę i nie wyszło mi to zbyt elegancko, ale co tam... kocham bezy! A ta była z owocami :D
Dla syna najważniejsze były chrupiące kulki na tartaletce, ale tak mu zasmakowało, że natychmiast pobiegł po więcej...

            

I tutaj kolejny plus! Obsługa jest szalenie sympatyczna i cierpliwa... każdy kto wie, jak zachowują się dzieci doceni to, że pani ze spokojem pozwalała mu pokazać palcem co chce, zapytała o smak i dodatki i nawet dzielnie zniosła jego kilkukrotną zmianę zdania. 
Jeśli uważasz, że dziecko, które samo potrafi zamówić dla siebie sok czy ciastko to głupota i zawracanie głowy obsłudze to albo nie masz dzieci, albo może się kiedyś okazać, że jest ono bardzo niezaradne. A ja chcę by moje dziecko potrafiło wejść do sklepu i kupić sobie wodę, by miał odwagę zapytać obcego człowieka o drogę albo poprosić o pomoc. I prawda jest taka, że najłatwiej zacząć w lokalu, w którym dziecko już się rozejrzało... Więc ogromny plus ode mnie!

         

Przed wyjściem stworzyliśmy sobie jeszcze bombonierę z pralinami na urodziny babci, Szymek wybrał sobie każdy rodzaj ciastka, kilka czekolad i lizaki... podczas BBM upoluję jeszcze herbatki albo kawy, a co!

W każdym razie zaproszę tam jeszcze kiedyś siostrę albo mamę, a może wybierzemy się razem na babskie popołudnie przy słodkościach. 

        

Pijalnia czekolady jest niewielka, to tylko pięć stolików, ale miejsce jest bardzo klimatyczne, wszystko jest piękne, chociaż proste i bardzo surowe...
Już niedługo będą także lody, a w tej chwili można spróbować wina, kawy, herbaty, czekolady, ciast, pralin, albo kupić zestaw prezentowy...

            

A jeśli macie ochotę to możecie do nas dołączyć, widzimy się tam 17 marca na Blog Book Meeting, od godziny 10:30 do 15:00 będą odbywać się spotkania autorskie... 
A gdzie można kupić książki wymienić się książkami kupić zakładki i otulacze może złożyć zamówienie uśpili i odebrać jej na miejscu Nie można zakupić Boxy książkowe z książką Magdalena Majcher i imienną dedykacją

Zdjęcie użytkownika Blog Book  Meeting.

A teraz duuuużo zdjęć:









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde Twoje słowo...