Strony

piątek, 15 grudnia 2017

"Kocha, lubi, szpieguje" Joanna Szarańska

Kto już poznał Kalinę, wie że w jej życiu nic nie może być normalne, poukładane i wszystko się zawsze chrzani!Ale nie tym razem... Cudowne uczucie kwitnie, ona ma pracę, którą bardzo lubi, piecze pyszne ciasteczka i w ogóle jest u niej sielsko, bo z dala od mamy ;)

Jednak nic nie trwa wiecznie - dochodzi do sytuacji, w której ona traci pracę i zostaje na utrzymaniu Marka. Kiedy on musi wyjechać na weekend jest początkowo załamana, potem dochodzi do wniosku, że należy się jej weekend wolności. Będzie udawać, że nie ma jej w domu, zrobi sobie maseczki i peelingi, obejrzy film, zje popcorn, chipsy i inne niezdrowe rzeczy... no i tutaj wkracza Jolka, jej aktualna albo była przyjaciółka, bo to trudna relacja (matka dziecka jej niedoszłego męża). W każdym razie Jolka postanawia ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną i dziecko troćchę jej przeszkadza... więc postanawia podrzucić je Kalinie. Kalina oczywiście nie zgadza się, odmawia i w efekcie chyba traci przyjaciółkę, bo Jolka się obraża i wychodzi, tylko że... w sobotę zostawia dziecko na wycieraczce i ucieka! Tak, ja też mam same niecenzuralne słowa na końcu języka. 
Kalina początkowo próbuje prosić o wsparcie mamę, ale mama dochodzi do wniosku, że pozwoli się córce wykazać. Zdesperowana Kalina pakuje dziecko do samochodu i jedzie do Dworku, gdzie ma znajdować się matka dziecka...

Jolki co prawda tam nie ma, ale potrzebna jest pomoc w SPA, trzeba przygarnąć bezdomnego psiaka i coś zrobić z dzieckiem. Kalina wobec tego zostaje i bardzo szybko wplątuje się w kryminalną zagadkę, a właściwie zostaje podejrzana o morderstwo i nie może wyjechać. Wobec tego ani nie pozbyła się dziecka, ani nie spędzi tam spokojnego weekendu, gdyż policja i goście będą zastanawiać się, kto zamordował wczasowicza... Czy mam dodawać, że ostatnią osobą, która go widziała i dotykała była Kalina? Czy mam też dodać, że ściągnęła go z łóżka prosto na siebie i dopiero wtedy zorientowała się, że nie żyje?
Naprawdę! serio!

Kalina, oczywiście, postanawia rozwiązać zagadkę osobiście! A im bardziej próbuje ją rozwiązać. tym więcej kłopotów na siebie ściąga... Naprawdę wydaje się, że gorzej być nie może, a jednak! Kiedy Marek pojawia się w pobliżu, ona natychmiast zaczyna go podejrzewać o zdradę... A i pies przybłęda nie pomaga, bo Kalina ukrywa go przed Markiem!

Oj, tak, jest wesoło... także jeśli macie ochotę się rozerwać, odpocząć po pucowaniu okien, czy po prostu przeczytać coś przyjemnego to polecam!

Książkę oczywiście przeczytałam dzięki cudownemu LEGIMI! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde Twoje słowo...